Pomarańczowowłosy wraz z trójką swoich
najlepszych przyjaciół popatrzył na młodą Panią Pandemonium z
niedowierzaniem.
- Ty to słyszałaś wczoraj? I widziałaś to
,,drewniane ustrojstwo'', jak ty to nazwałaś? - zapytał ją zdziwiony
Ichigo.
- Jasne, że tak. Myślisz, że jestem głucha,
albo ślepa? - sarknęła białowłosa lekko podirytowana. - Odpowiesz mi w końcu na
moje wcześniejsze pytanie, czy nie?
- To tylko jeden z głupich żartów mojego ojca
- odpowiedział zastępczy shinigami.
- Taa..., a wybiegnięcie za potrzebą z klasy
chwilę po tym jak to ustrojstwo zawyło było zwyczajnym zbiegiem okoliczności,
tak? - zapytała Ayakashi na pozór spokojnie, ale dobry słuchacz zauważyłby
czającą się w jej głosie furię.
- Hai - odparł
pomarańczowowłosy.
- Czy ty mnie masz za idiotkę? - warknęła
panna Nura wściekła. - Przecież z daleka czuć jak z tego drewnianego ustrojstwa
wypływa dość silna energia duchowa.
Kurosaki, Ishida, Sado i Inoue spojrzeli na
szmaragdowooką zszokowani jej słowami.
- Wiesz, czym jest energia duchowa? - zapytał
zdziwiony Quincy.
- Oczywiście - odpowiedziała Ayakashi z
wyższością. - Od dziecka otosan uczył mnie kontrolowania, jak i wyczuwania jej
na dość dużym terenie.
W tej chwili zadzwonił dzwonek oznajmiając
początek drugiej lekcji.
- Pogadamy o tym po szkole, dobra? -
zaproponował Uryuu poprawiając okulary.
- Dobra. Gdzie? - dopytała
białowłosa.
- O 13:15 na dachu szkoły. Wiesz jak się tam
dostać? - Ichigo popatrzył na Nurę pytającym
wzrokiem.
- Nie martw się. Dam sobie radę - odparła
prawnuczka Nurarihyona siadając na swoje
miejsce.
Sekundę później do klasy wszedł nauczyciel,
który po sprawdzeniu listy obecności rozpoczął nudny wykład o całkach i
różniczkach.
***
O umówionej godzinie piątka siedemnastolatków
znalazła się na dachu szkoły. Po chwili milczenia pierwsza odezwała się młoda
Pani Pandemonium:
- No dobra. Dowiem się w końcu, czym jest to
drewniane ustrojstwo, które tak upiornie
wyje?
- To ,,drewniane ustrojstwo'' jak ty to
nazywasz to moja odznaka zastępczego shinigami – odpowiedział spokojnie młody
Kurosaki.
Ayakashi na dźwięk słowa ,,shinigami'' zbladła
gwałtownie, po czym zrobiła dwa kroki do tyłu. Pozostała czwórka
siedemnastolatków patrzyła na jej reakcję
zdziwiona.
- Ayakashi? Wszystko w porządku? - zapytał
Ichigo z troską w głosie podchodząc do
dziewczyny.
- Nie zbliżaj się do mnie! - krzyknęła
spanikowana prawnuczka Nurarihyona cofając się do tyłu do puki nie natrafiła
plecami na barierkę.
- Ayakashi-chan, co się stało? - zapytała
zmartwiona Orihime.
- Jesteście pieprzonymi shinigami, to się
stało - odwarknęła białowłosa. Nagle uderzyła się otwartą dłonią w czoło - Jaka
ja byłam głupia, że tego wcześniej nie zauważyłam. A otosan mnie ostrzegał zanim
tu przyjechałam, że mogę tu spotkać dużo
shinigami...
- Po pierwsze - przerwał jej Ishida - to tylko
Kurosaki jest shinigami, do tego tylko zastępczym, a my nie - wskazał na siebie,
Sado i Inoue. - Ja jestem ostatnim, nie licząc Ryuukena, Quincy, a Sado i
Orihime są ludźmi z nadzwyczajnymi mocami. Po drugie: Dlaczego, aż tak bardzo
boisz się shinigami? I skąd w ogóle wiesz o ich
istnieniu?
Nura widząc wpatrzone w siebie zatroskane,
brązowe tęczówki pomarańczowowłosego, doszła do wniosku, że Ichigo nie jest taki
jak inni shinigami, o których opowiadał jej Gyuuki. Z tego właśnie powodu
uśmiechnęła się delikatnie, acz nieśmiało do młodego następcy tronu i
postanowiła odpowiedzieć na pytanie zadane przez
okularnika.
- Może zacznę od tego, że nie jestem do końca
człowiekiem - powiedziała szmaragdowooka z lekką niepewnością w
głosie.
- Jak to nie do końca człowiekiem? - zapytał
Sado.
- Jestem człowiekiem tylko w 3/8, a w pozostałej części jestem Yokai -
odpowiedziała prawnuczka Nurarihyona, na co pozostała czwórka spojrzała na nią
zdziwiona.
- To yokai istnieją? - zapytał Uryuu.
- Są tak samo prawdziwi jak shinigami - odparła młoda głowa klanu
Nura.
- Ale dlaczego tak panicznie boisz się shinigami, Ayakashi-chan? –
dopytywała Inoue.
- Dlatego, że yokai i shinigami, mimo, że teoretycznie są w stanie pokoju
to zdarzają się między tymi dwoma rasami pojedyncze
walki.
- Dlaczego mieliby oni ze sobą walczyć? – zapytał zdziwiony
Ichigo.
- To dłuższa historia – stwierdziła
Ayakashi.
- W takim razie może chodźmy do mnie, co? – zaproponował
pomarańczowowłosy uśmiechając się do
białowłosej.
Nura poczuła jak miękną jej kolana na widok uśmiechu zastępczego
shinigami. Chwilę później, gdy się ocknęła
odpowiedziała:
- Dobra, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim? – zapytał młody następca tronu spoglądając na szmaragdowooką
pytająco.
- Obiecajcie mi, że nie poinformujecie Społeczności Dusz o moim
istnieniu. Ja nie chce walczyć, a walka byłaby w tym wypadku nieunikniona.
Zrozumiecie to, gdy poznacie tę historię, którą chcecie bym wam
opowiedziała.
Kurosaki, Ishida, Orihime i Yasutora wymienili się znaczącymi
spojrzeniami, po czym Ichigo powiedział za
wszystkich:
- Obiecujemy.
Ayakashi uśmiechnęła się z ulgą. Naprawdę nie chciała walczyć na śmierć i
życie przez głupotę Społeczności Dusz i tego starego dziada, który śmiał nazywać
siebie kapitanem głównodowodzącym, a tak naprawdę jest tylko starym, zgrzybiałym
głupcem, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy
świata.
Pół godziny później znaleźli się pod domem pomarańczowowłosego. Wnuk
Króla Dusz, gdy tylko wyciągnął z kieszeni spodni klucze otworzył drzwi i
wpuścił swoich gości jako pierwszych. Kiedy sam wszedł do domu musiał się
uchylić przed kopniakiem ojca, co zaowocowało tym, że Isshin rozpłaszczył się na
drzwiach wejściowych.
- On tak zawsze? – zapytała białowłosa stojącego obok niej Kurosakiego
wskazując na podnoszącego się z ziemi
lekarza.
- Niestety – odparł chłopak patrząc na swojego ojca z
niesmakiem.
Isshin dopiero po chwili zauważył pannę Nurę, a jego oczy zaczęły dziwnie
błyszczeć. W sekundę znalazł się obok dziewczyny i
zapytał:
- Jesteś dziewczyną mojego syna?
Zarówno Ayakashi jak i Ichigo delikatnie się zarumienili i kręcąc
gwałtownie głowami krzyknęli równocześnie:
- Iie!
- Hai, hai. Rozumiem. Jak się nazywasz młoda damo? – zapytał
Isshin.
- Nura Ayakashi proszę pana – odpowiedziała białowłosa
uprzejmie.
- Miło mi. Ja jestem Kurosaki Isshin, ojciec Ichigo, ale to już pewnie
zauważyłaś, prawda?
- Hai, proszę pana.
- Otosan, jakby co my będziemy w moim pokoju – wtrącił zastępczy
shinigami wskazują na siebie, Inoue, Quincy, Chada i
Nurę.
- Jasne. Życzę wam miłej zabawy – powiedział Isshin i poszedł do swojej
kliniki.
- Dobra, zanim pójdziemy na górę to może chcecie coś do picia? – zapytał
wnuk Króla Dusz.
- Wystarczy woda – odparł Ishida, a Yasutora kiwnął głową zgadzając się z
okularnikiem.
- A ja poproszę sok – poprosiła Orihime z nieśmiałym uśmiechem na
ustach.
- A ty, Ayakashi? Co chcesz do picia? – dopytał
Kurosaki.
- Ja też poprosiłabym sok – odpowiedziała spokojnie szmaragdowooka
delikatnie się do niego uśmiechając.
- Dobra, to wy idźcie na górę, a ja zaraz przyniosę napoje – zaproponował
pomarańczowowłosy, na co jego goście się zgodzili i skierowali się po schodach
na górę do jego pokoju.
Dwie minuty później całą piątką siedzieli na podłodze na specjalnych
poduszkach z napojami w rękach.
- Ayakashi, powiedz nam dlaczego dochodzi między shinigami, a yokai do
walk – poprosił młody następca tronu.
Młoda Pani Pandemonium milczała przez chwilę zastanawiając się od czego
powinna zacząć i jak dużo informacji powinna zdradzić, żeby nie podchodziło to
pod zdradę klanu Nura.
- Zanim zacznę prosiłabym was o to żebyście mi nie przerywali, dobrze? –
gdy paczka Kurosakiego pokiwała głowami na zgodę białowłosa kontynuowała –
Zacznę od tego, że ponad półtora tysiąca lat temu shinigami i yokai żyli w
zgodzie. Yokai zabijały ludzi, żeby zachować równowagę między żywymi, a duszami.
Shinigami zaś na duszach zmarłych ludzi odprawiali rytuał pogrzebu dusz. Te dwie
rasy koegzystowały ze sobą w zgodzie do czasu, gdy pojawiła się Ona, Hagoromo
Gitsune. Była ona yokai typu kitsune. Żyła tyle samo co zwykły człowiek, ale
była w stanie się reinkarnować. Z każdą swoją reinkarnacją stawała się
potężniejsza. Przez tysiąc lat Hagoromo Gitsune formowała swój Nocny Pochód
Setki Demonów. Podczas formowania go zabijała mnóstwo ludzi, głównie kobiety, i
zjadała ich serca żeby podnieść poziom swojej mocy. Społeczności Dusz się to nie
spodobało, bo została zachwiana równowaga między żywymi ludźmi, a duszami. Wtedy
właśnie doszło do Pierwszej Wielkiej Wojny między yokai i shinigami, która
trwała prawie tysiąc lat. Wtedy pojawił się Nurarihyon ze swoim własnym Nocnym
Pochodem Setki Demonów, którego formowanie zajęło mu zaledwie sto lat. Poznał on
w Kyoto, ówczesnej stolicy Japonii, piękną, ludzką kobietę o imieniu Yohime i
zakochał się w niej do szaleństwa. Niestety Yohime wraz z kilkoma innymi młodymi
kobietami została porwana przez yokai należące do Nocnego Pochodu Setki Demonów
Hagoromo Gitsune. Nurarihyon, gdy tylko się o tym dowiedział wściekł się i
zebrawszy swój pochód ruszył na zamek Hagoromo Gitsune odbić swoją kobietę. Z
nie małym trudem uratował Yohime, ale musiał się zmierzyć z Hagoromo Gitsune. Z
ledwością udało mu się ją pokonać, a w trakcie walki wyrwała mu żywcem serce z
piersi, ale przeżył to i wraz z trzynastą głową klanu Keikain zapieczętował ją.
Niestety zanim do końca została zapieczętowana rzuciła na Nurarihyona klątwę
przez którą on i jego potomkowie mogą się rozmnażać tylko z ludźmi. Dzień w
którym Hagoromo Gitsune została pokonana yokai i shinigami podpisali traktat
pokojowy. Mimo tego do teraz dochodzi do walk yokai vs. Shinigami. Jakieś
trzydzieści lat temu Hagoromo Gitsune odrodziła się po raz kolejny i na całe
nieszczęście urodziła po raz drugi swojego syna, Nue, ale wnuk Nurarihyona
pokonał ją zsyłając ją do piekła. Rok później z wielkim trudem pokonał potężnego
Nue zsyłając go, tak jak jego matkę do piekła. Niestety odrodzenie Hagoromo
Gitsune jak i ponowne narodziny Nue mocno nadszarpnęły nić porozumienia między
yokai, a shinigami, przez co ich wzajemne stosunki uległy znacznemu ochłodzeniu,
a walki na śmierć i życie stały się między nimi częstsze. Teraz już wiecie
dlaczego tak, a nie inaczej zareagowałam na wieść o tym, że Ichigo jest
shinigami.
Wszyscy obecni w pomieszczeniu pokiwali głowami na znak, że rozumieją jej
zachowanie sprzed półtorej godziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz