sobota, 11 sierpnia 2012

Bleach: Dwa Światy, Jedno Serce - Rozdział 4

Pomarańczowowłosy wraz z trójką swoich najlepszych przyjaciół popatrzył na młodą Panią Pandemonium z niedowierzaniem.
- Ty to słyszałaś wczoraj? I widziałaś to ,,drewniane ustrojstwo'', jak ty to nazwałaś? - zapytał ją zdziwiony Ichigo.
- Jasne, że tak. Myślisz, że jestem głucha, albo ślepa? - sarknęła białowłosa lekko podirytowana. - Odpowiesz mi w końcu na moje wcześniejsze pytanie, czy nie?
- To tylko jeden z głupich żartów mojego ojca - odpowiedział zastępczy shinigami.
- Taa..., a wybiegnięcie za potrzebą z klasy chwilę po tym jak to ustrojstwo zawyło było zwyczajnym zbiegiem okoliczności, tak? - zapytała Ayakashi na pozór spokojnie, ale dobry słuchacz zauważyłby czającą się w jej głosie furię.
- Hai - odparł pomarańczowowłosy.
- Czy ty mnie masz za idiotkę? - warknęła panna Nura wściekła. - Przecież z daleka czuć jak z tego drewnianego ustrojstwa wypływa dość silna energia duchowa.
Kurosaki, Ishida, Sado i Inoue spojrzeli na szmaragdowooką zszokowani jej słowami.
- Wiesz, czym jest energia duchowa? - zapytał zdziwiony Quincy.
- Oczywiście - odpowiedziała Ayakashi z wyższością. - Od dziecka otosan uczył mnie kontrolowania, jak i wyczuwania jej na dość dużym terenie.
W tej chwili zadzwonił dzwonek oznajmiając początek drugiej lekcji.
- Pogadamy o tym po szkole, dobra? - zaproponował Uryuu poprawiając okulary.
- Dobra. Gdzie? - dopytała białowłosa.
- O 13:15 na dachu szkoły. Wiesz jak się tam dostać? - Ichigo popatrzył na Nurę pytającym wzrokiem.
- Nie martw się. Dam sobie radę - odparła prawnuczka Nurarihyona siadając na swoje miejsce.
Sekundę później do klasy wszedł nauczyciel, który po sprawdzeniu listy obecności rozpoczął nudny wykład o całkach i różniczkach.
***
O umówionej godzinie piątka siedemnastolatków znalazła się na dachu szkoły. Po chwili milczenia pierwsza odezwała się młoda Pani Pandemonium:
- No dobra. Dowiem się w końcu, czym jest to drewniane ustrojstwo, które tak upiornie wyje?
- To ,,drewniane ustrojstwo'' jak ty to nazywasz to moja odznaka zastępczego shinigami – odpowiedział spokojnie młody Kurosaki.
Ayakashi na dźwięk słowa ,,shinigami'' zbladła gwałtownie, po czym zrobiła dwa kroki do tyłu. Pozostała czwórka siedemnastolatków patrzyła na jej reakcję zdziwiona.
- Ayakashi? Wszystko w porządku? - zapytał Ichigo z troską w głosie podchodząc do dziewczyny.
- Nie zbliżaj się do mnie! - krzyknęła spanikowana prawnuczka Nurarihyona cofając się do tyłu do puki nie natrafiła plecami na barierkę.
- Ayakashi-chan, co się stało? - zapytała zmartwiona Orihime.
- Jesteście pieprzonymi shinigami, to się stało - odwarknęła białowłosa. Nagle uderzyła się otwartą dłonią w czoło - Jaka ja byłam głupia, że tego wcześniej nie zauważyłam. A otosan mnie ostrzegał zanim tu przyjechałam, że mogę tu spotkać dużo shinigami...
- Po pierwsze - przerwał jej Ishida - to tylko Kurosaki jest shinigami, do tego tylko zastępczym, a my nie - wskazał na siebie, Sado i Inoue. - Ja jestem ostatnim, nie licząc Ryuukena, Quincy, a Sado i Orihime są ludźmi z nadzwyczajnymi mocami. Po drugie: Dlaczego, aż tak bardzo boisz się shinigami? I skąd w ogóle wiesz o ich istnieniu?
Nura widząc wpatrzone w siebie zatroskane, brązowe tęczówki pomarańczowowłosego, doszła do wniosku, że Ichigo nie jest taki jak inni shinigami, o których opowiadał jej Gyuuki. Z tego właśnie powodu uśmiechnęła się delikatnie, acz nieśmiało do młodego następcy tronu i postanowiła odpowiedzieć na pytanie zadane przez okularnika.
- Może zacznę od tego, że nie jestem do końca człowiekiem - powiedziała szmaragdowooka z lekką niepewnością w głosie.
- Jak to nie do końca człowiekiem? - zapytał Sado.
- Jestem człowiekiem tylko w 3/8, a w pozostałej części jestem Yokai - odpowiedziała prawnuczka Nurarihyona, na co pozostała czwórka spojrzała na nią zdziwiona.
- To yokai istnieją? - zapytał Uryuu.
- Są tak samo prawdziwi jak shinigami - odparła młoda głowa klanu Nura.
- Ale dlaczego tak panicznie boisz się shinigami, Ayakashi-chan? – dopytywała Inoue.
- Dlatego, że yokai i shinigami, mimo, że teoretycznie są w stanie pokoju to zdarzają się między tymi dwoma rasami pojedyncze walki.
- Dlaczego mieliby oni ze sobą walczyć? – zapytał zdziwiony Ichigo.
- To dłuższa historia – stwierdziła Ayakashi.
- W takim razie może chodźmy do mnie, co? – zaproponował pomarańczowowłosy uśmiechając się do białowłosej.
Nura poczuła jak miękną jej kolana na widok uśmiechu zastępczego shinigami. Chwilę później, gdy się ocknęła odpowiedziała:
- Dobra, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim? – zapytał młody następca tronu spoglądając na szmaragdowooką pytająco.
- Obiecajcie mi, że nie poinformujecie Społeczności Dusz o moim istnieniu. Ja nie chce walczyć, a walka byłaby w tym wypadku nieunikniona. Zrozumiecie to, gdy poznacie tę historię, którą chcecie bym wam opowiedziała.
Kurosaki, Ishida, Orihime i Yasutora wymienili się znaczącymi spojrzeniami, po czym Ichigo powiedział za wszystkich:
- Obiecujemy.
Ayakashi uśmiechnęła się z ulgą. Naprawdę nie chciała walczyć na śmierć i życie przez głupotę Społeczności Dusz i tego starego dziada, który śmiał nazywać siebie kapitanem głównodowodzącym, a tak naprawdę jest tylko starym, zgrzybiałym głupcem, który myśli, że pozjadał wszystkie rozumy świata.
Pół godziny później znaleźli się pod domem pomarańczowowłosego. Wnuk Króla Dusz, gdy tylko wyciągnął z kieszeni spodni klucze otworzył drzwi i wpuścił swoich gości jako pierwszych. Kiedy sam wszedł do domu musiał się uchylić przed kopniakiem ojca, co zaowocowało tym, że Isshin rozpłaszczył się na drzwiach wejściowych.
- On tak zawsze? – zapytała białowłosa stojącego obok niej Kurosakiego wskazując na podnoszącego się z ziemi lekarza.
- Niestety – odparł chłopak patrząc na swojego ojca z niesmakiem.
Isshin dopiero po chwili zauważył pannę Nurę, a jego oczy zaczęły dziwnie błyszczeć. W sekundę znalazł się obok dziewczyny i zapytał:
- Jesteś dziewczyną mojego syna?
Zarówno Ayakashi jak i Ichigo delikatnie się zarumienili i kręcąc gwałtownie głowami krzyknęli równocześnie:
- Iie!
- Hai, hai. Rozumiem. Jak się nazywasz młoda damo? – zapytał Isshin.
- Nura Ayakashi proszę pana – odpowiedziała białowłosa uprzejmie.
- Miło mi. Ja jestem Kurosaki Isshin, ojciec Ichigo, ale to już pewnie zauważyłaś, prawda?
- Hai, proszę pana.
- Otosan, jakby co my będziemy w moim pokoju – wtrącił zastępczy shinigami wskazują na siebie, Inoue, Quincy, Chada i Nurę.
- Jasne. Życzę wam miłej zabawy – powiedział Isshin i poszedł do swojej kliniki.
- Dobra, zanim pójdziemy na górę to może chcecie coś do picia? – zapytał wnuk Króla Dusz.
- Wystarczy woda – odparł Ishida, a Yasutora kiwnął głową zgadzając się z okularnikiem.
- A ja poproszę sok – poprosiła Orihime z nieśmiałym uśmiechem na ustach.
- A ty, Ayakashi? Co chcesz do picia? – dopytał Kurosaki.
- Ja też poprosiłabym sok – odpowiedziała spokojnie szmaragdowooka delikatnie się do niego uśmiechając.
- Dobra, to wy idźcie na górę, a ja zaraz przyniosę napoje – zaproponował pomarańczowowłosy, na co jego goście się zgodzili i skierowali się po schodach na górę do jego pokoju.
Dwie minuty później całą piątką siedzieli na podłodze na specjalnych poduszkach z napojami w rękach.
- Ayakashi, powiedz nam dlaczego dochodzi między shinigami, a yokai do walk – poprosił młody następca tronu.
Młoda Pani Pandemonium milczała przez chwilę zastanawiając się od czego powinna zacząć i jak dużo informacji powinna zdradzić, żeby nie podchodziło to pod zdradę klanu Nura.
- Zanim zacznę prosiłabym was o to żebyście mi nie przerywali, dobrze? – gdy paczka Kurosakiego pokiwała głowami na zgodę białowłosa kontynuowała – Zacznę od tego, że ponad półtora tysiąca lat temu shinigami i yokai żyli w zgodzie. Yokai zabijały ludzi, żeby zachować równowagę między żywymi, a duszami. Shinigami zaś na duszach zmarłych ludzi odprawiali rytuał pogrzebu dusz. Te dwie rasy koegzystowały ze sobą w zgodzie do czasu, gdy pojawiła się Ona, Hagoromo Gitsune. Była ona yokai typu kitsune. Żyła tyle samo co zwykły człowiek, ale była w stanie się reinkarnować. Z każdą swoją reinkarnacją stawała się potężniejsza. Przez tysiąc lat Hagoromo Gitsune formowała swój Nocny Pochód Setki Demonów. Podczas formowania go zabijała mnóstwo ludzi, głównie kobiety, i zjadała ich serca żeby podnieść poziom swojej mocy. Społeczności Dusz się to nie spodobało, bo została zachwiana równowaga między żywymi ludźmi, a duszami. Wtedy właśnie doszło do Pierwszej Wielkiej Wojny między yokai i shinigami, która trwała prawie tysiąc lat. Wtedy pojawił się Nurarihyon ze swoim własnym Nocnym Pochodem Setki Demonów, którego formowanie zajęło mu zaledwie sto lat. Poznał on w Kyoto, ówczesnej stolicy Japonii, piękną, ludzką kobietę o imieniu Yohime i zakochał się w niej do szaleństwa. Niestety Yohime wraz z kilkoma innymi młodymi kobietami została porwana przez yokai należące do Nocnego Pochodu Setki Demonów Hagoromo Gitsune. Nurarihyon, gdy tylko się o tym dowiedział wściekł się i zebrawszy swój pochód ruszył na zamek Hagoromo Gitsune odbić swoją kobietę. Z nie małym trudem uratował Yohime, ale musiał się zmierzyć z Hagoromo Gitsune. Z ledwością udało mu się ją pokonać, a w trakcie walki wyrwała mu żywcem serce z piersi, ale przeżył to i wraz z trzynastą głową klanu Keikain zapieczętował ją. Niestety zanim do końca została zapieczętowana rzuciła na Nurarihyona klątwę przez którą on i jego potomkowie mogą się rozmnażać tylko z ludźmi. Dzień w którym Hagoromo Gitsune została pokonana yokai i shinigami podpisali traktat pokojowy. Mimo tego do teraz dochodzi do walk yokai vs. Shinigami. Jakieś trzydzieści lat temu Hagoromo Gitsune odrodziła się po raz kolejny i na całe nieszczęście urodziła po raz drugi swojego syna, Nue, ale wnuk Nurarihyona pokonał ją zsyłając ją do piekła. Rok później z wielkim trudem pokonał potężnego Nue zsyłając go, tak jak jego matkę do piekła. Niestety odrodzenie Hagoromo Gitsune jak i ponowne narodziny Nue mocno nadszarpnęły nić porozumienia między yokai, a shinigami, przez co ich wzajemne stosunki uległy znacznemu ochłodzeniu, a walki na śmierć i życie stały się między nimi częstsze. Teraz już wiecie dlaczego tak, a nie inaczej zareagowałam na wieść o tym, że Ichigo jest shinigami.
Wszyscy obecni w pomieszczeniu pokiwali głowami na znak, że rozumieją jej zachowanie sprzed półtorej godziny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz