W czasie, gdy czekała jak zupki będą gotowe, na kuchenny stół wskoczył piękny, czarny kot o intensywnie żółtych oczach z pionowymi źrenicami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, ponieważ wiele ludzi trzyma w swoich domach koty, ale ten konkretny osobnik tego gatunku nie był wcale taki zwykły. Posiadał on zamiast jednego, dwa puszyste, czarne ogony, a jego oczy miał nazbyt inteligentny wyraz.
- Jak minął ci pierwszy dzień w nowej szkole, Ayakashi-sama? - zapytał kocur siadając i owijając obydwa swoje ogony wokół swojej prawej, przedniej łapy.
- W sumie nie było tak tragicznie jak przypuszczałam. A moja nowa klasa nie jest taka zła - odpowiedziała dziewczyna zaczynając jeść jedną porcję ramenu, a drugą podsuwając czworonogowi, który również przystąpił do jedzenia.
- Cieszę się, że jesteś zadowolona, Ayakashi-sama - stwierdził kot dodając po chwili milczenia - Za pozwoleniem, ale czy poznałaś kogoś interesującego, moja pani?
Białowłosa dopiero po dłuższej chwili zastanowienia odpowiedziała na to pytanie:
- Cóż... Poznałam kilku interesujących ludzi, ale... jeden chłopak szczególnie przykół moją uwagę. Nie z powodu swoich pomarańczowych włosów, tylko... jest w nim coś takiego, że... sama nie wiem... ale wydaje się inny od reszty ludzi jakich spotkałam... Tak samo jak trójka jego przyjaciół... W nich też jest coś dziwnego... Ale jestem prawie na 100% pewna, że nie są oni Yokai... Cóż... Pożyjemy, zobaczymy, co nie, Nekomanta?
- Hai, Ayakashi-sama - potwierdził czworonóg.
***
W tym samym czasie w pokoju Ichigo
trwało swoga rodzaju zebranie w którym uczestniczył właściciel pokoju i trójka
jego najlepszych przyjaciół: Ishida Uryuu, Inoue Orihime oraz Sado
Yasutora.W pewnym momencie zauważając, że zastępczy shinigami odpłynął myślami gdzieś daleko Quincy krzyknął na niego:
- Kurosaki, czy ty mnie wogóle słuchasz?!
Pomarańczowowłosy spojrzał na okularnika niezbyt przytomnym wzrokiem i zapytał:
- Wybacz. Mówiłeś coś?
- Od ponad dwudziestu minut rozmawiamy o tym, że w świecie żywych pojawia się coraz więcej pustych, a ty zamiast słuchać myślisz o niebieskich migdałach! - wykrzyczał zdenerwowany Ishida.
- Dobra, dobra. Gomenasai - przeprosił go Ichigo.
Wszyscy obecni w pomieszczeniu spojrzeli na niego zaskoczeni jego zachowaniem.
- I tylko tyle? Nie zamierzasz zacząć się ze mną wykłucać? - zapytał granatowowłosy.
- A po co? I tak to nie miałoby żadnego sensu - stwierdził Kurosaki wzruszając ramionami.
- Od rana jesteś jakiś dziwny, Kurosaki - zauważył Quincy na co zastępczy shinigami ponownie wzruszył ramionami.
- Właśnie, Kurosaki-kun. Wszystko w porządku? - Inoue spojrzała na pomarańczowowłosego zatroskanym wzrokiem.
- Jasne, że tak. Po prostu się dziś nie wyspałem przez te nocne polowamie na pustych, ale arigato za troskę Inoue - podziękował Ichigo uśmiechając się do niej delikatnie, z powodu czego pomarańczowowłosa obficie się zarumieniła.
- N-nie ma za co, K-kurosaki-kun - odpowiedziała Orihime spuszczjąc zawstydzona głowę.
Ishida westchnowszy na tę scenę z rezygnacją kontynuował:
- Wracając do tematu pustych... Pytałem Uraharę-san o tę dziwną sytuację, ale nawet on nie wie nic konkretnego na ten temat.
- A Społeczność Dusz? Oni na pewno wiedzą coś więcej, prowda? - zapytał Sado.
- Nawet jeśli to dopuki ktoś z tamtąd się z nami nie skontaktuje, nie dowiemy się tego - odpowiedział Uryuu poprawiając swoje okulary.
***
Następnego dnia rano Kurosakiego
obudziły wpadające przez okno promienie słońca. Przez chwilę próbował zatrzymać
sen, ale przegrał z kretesem, gdy po pomieszczeniu rozległ się głośny dźwięk
budzika. Wyłączywszy go pomarańczowowłosy wstał z łużka i zamierzł się właśnie
ubrać, kiedy do jego pokoju wpadł Isshin ze zwoim zwyczajowym, głośnym
,,Ichigo!'' na ustach i
zaatakował go kopniakiem z wyskoku. Na szczęście dzięki swojemu refleksowi i
zwinności zastępczy shinigami zdążył się uchylić przez co jego ojciec wylądował
za pknem wisząc na parapecie.- Co ty, głupi jesteś...? Głupi jesteś! Co byś zrobił, gdyby tatuś spadł ? Co byś zrobił, gdybym umarł ?! - zapytał z wyżutem Isshin odwróconego do niego tyłem Ichigo.
- A giń sobie - odpowiedział obojętnie pomarańczowowłosy odwracając w kierunku swojego ojca głowę i zapinając pasek od spodni szkolnego mundurka. - Jak zginiesz, pójdziesz do Społeczności Dusz, prawda?
Czarnowłosy przez chwilę patrzył na niego zdziwiony po czym powiedział:
- Ależ samokontrola.
- Kretyn. Nie zginiesz spadając z pierwszego piętra - stwierdził Ichigo biorąc do ręki swoją szkolną torbę i wychodząc z pokoju.
Zszedł na dół, do kuchni. Po przywitaniu się z młodszymi siostrami zjadł przygotowane przez Yuzu śniadanie i pożegnawszy się z nimi wyszedł z domu. W czasie drogi do szkoły spotkał Keigo, który o czymś opowiadał żywo gestykulując i Mizuro próbójącego trochę ostudzić jego entuzjazm.
- Ohayo, chłopaki - przywitał się z nimi pomarańczowowłosy z szerokim uśmiechem na ustach.
- Ohayo, Ichigo - odpowiedział Kojima odwzajemniając uśmiech.
- I-chi-go! Mamy dzisiaj taki przepiękny dzień, nieprawdaż? Słońce jasno świeci, ptaki pięknie ćwierkają... - Mówił Asano jakoś dziwnie jak na niego bardzo rozpromieniony.
- A jemu co się stało? - szepnął Kurosaki do Mizuro.
- Twierdzi, że się zakochał.
- Niby w kim? - zdziwił się zastępczy shinigami.
- W tej dziewczynie z wymiany.
Ichigo przez chwilę czuł na Keigo irracjonalny gniew, ale na całe szczęście udało mu się go szybko stłumić.
***
- ,,Czemu się
tak bardzo wkurzyłem, gdy Mizuro powiedział mi o uczuciu jakim
Keigo darzy Ayakashi? Przecież to nie jest moja sprawa'' -
pomyślał pomarańczowowłosy wchodząc do budynku szkoły razem z Asano i
Kojimą.Pierwsze trzy lekcje minęły Kurosakiemu względnie spokojnie. Oczywiście nie licząc prób poderwania białowłosej przez Keigo. Nora na każde pytanie czy pójdzie z nim na randkę odpowiadała zawsze, że nie, ponieważ znają się dopero od wczoraj. Po kolejnym, chyba już siódmym takim pytaniu jej odpowiedź brzmiała z goła inaczej:
- Wiesz, co? Jak się lepiej poznamy to się nad tym zastanowię, dobrze? Może, podkreślam Może za jakiś miesięc, albo dwa. Okey?
- Yatta! - krzyknął w odpowiedzi uszczęśliwiony Asano zaczynając odprawiać jakiś dziki i dziwny taniec zwycięstwa, a Ichigo doznał irracjonalnago uczucia zazdrości.
- ,,Kuso! Co się ze mną dzieje? Kuso!'' - zaklnął w myślach pomarańczowowłosy, a na krótką chwilę na jego twarzy pojawił się grymas gniewu, ale trwał na tyle długo, że Ishida zdążył go zauważyć.
Jednak Uryuu nic na ten temat nie powiedział poprawiając jedynie swoje prostokątne okulary na nosie i uśmiechając się z pewnego rodzaju zrozumieniem, jakby doskonale wiedział co się dzieje w głowie Kurosakiego oraz jakby wiedział, że coś się święci, ba! Jakby doskonale wiedział co dokładnie się święci.
Czwarta lekcja, tak jak poprzednie trzy mijała pomarańczowowłosemu spokojnie dopuki jego odznaka zastępczego shinigami się nie odezwała.
- ,,Kuso! Co tak upiornie wyje?'' - zapytała siebie w myślach białowłosa szukając dyskretnie wzrokiem źródła tego dźwięku. Gdy jej wzrok padł na Kurosakiego zauważyła jego odznakę i zorientowała się, że to ona wydaje te upiorne dźwięki. - ,,Czemu to dziadostwo tak upiornie wyje? I co to tak właściwie jest? Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałam.''
W czasie, gdy Ayakashi zastanawiała się czym może być to dziwne ustrojstwo Ichigo, Uryuu, Sado i Inoue wybiegali właśnie z klasy.
- Hej! Wy! Jest lekcja! Gdzie wy biegniecie?! - krzyknęła za nimi sensei.
- Za potrzebą! - odkrzyknął za całą czwórkę Kurosaki nawet na chwilę się nie zatrzymując, ani nawet nie zwalniejąc tępa.
- Znowu się zaczyna, a przez ostatnie siedemnaście miesięcy był względny spokój - westchnęła cierpiętniczo nauczycielka wracając do przerwanej lekcji.
- ,,Znowu? Czyli już wcześniej się im zdarzyło tak nagle wybiegać z klasy? To jest bardzo, bardzo dziwne... I bardzo, bardzo podejrzane'' - pomyślała młoda Pani pandemonium.
W tym samym czasie zastępczy shinigami zabijał już kolejnego pustego, ale zamiast ich ubywać, było ich coraz więcej.
- Co się dzieje?! Czemu co chwilę przybywają kolejni puści?! - krzyknął zdezorientowany Ichigo do równie zdezorientowanego Ishidy.
- Nie mam zielonego pojęcia! - odkrzyknął okularnik przebijając następnego pustego jedną ze swoich duchowych strzał.
Nagle poczuli ogromną energie duchową, a po chwili przed czwórką przyjaciół stanął dziwny mężczyzna o lekko przydługich czarnych włosach z krwiście czerwonym pasemkiem po lewej stronie głowy. Wokół prwego oka miał fragment maski pustego, a oko pod nią była jadowicie zielone z pionową źrenicą. Te po lewej zaś było krwiście czerwone, ale również miało pionową źrenicę. Ubrany był w czarne, skórzane spodnie, czarną koszulę na guziki oraz czarny, skórzany płaszcz sięgający prawie, że kostek, a na nogach miał wysokie, czarne skórzane buty na gróbej podeszwie. Do paska spodni miał przypiętego zanpakuto. Mężczyzna patrząc na siedemnastolatków uśmiechał się do nich kpiąco.
- Kurosaki Ichigo. Widzę, że odzyskałeś już swoje moce shinigami. To wiele ułatwia. Bardzo wiele - stwierdził mężczyzna uważnie obserwójąc pomarańczowowłosego.
- Kim jesteś?! I z kąd wiesz jak się nazywam?! - krzyknął do niego zdenerwowany Kurosaki chwytając mocniej rękojeść Zangetsu.
- To kim jestem w tej chwili nie jest ważne, jak również to z kąd wiem jak się nazywasz, ale zdradzę ci, że wiem o tobie dużo więcej. Więcej nż możesz sobie wyobraźić - odpowiedział czarnowłosy pojawiwszy się nagle za Ichigo i przebijając go swoim zanpakuto na wylot zniknął w czarnej mgle.
Przyjaciele pomarańczowowłosego patrzyli przerażeni jak jego ciało zaczyna powoli spadać z dół. Otrząsnowszy się z szoku zaczęli biec w jego kierunku wołojąc go:
- Kurosaki!
- Ichigo!
- Kurosaki-kun!
Widok zatroskanych twarzy przyjaciół był ostatnim co zastępczy shinigami zarejestrował zanim zemdlał z powodu dużej utraty krwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz