sobota, 11 sierpnia 2012

Bleach: Dwa Światy, Jedno Serce - Rozdział 5

Przez kilka następnych dni paczka Kurosakiego i panna Nura zbliżyli się do siebie. Można nawet było posunąć się do stwierdzenia, że stali się przyjaciółmi. Choć żadne z nich, ani Ayakashi, ani Ichigo nikomu nie wyjawili prawdy o swoim pochodzeniu.
Teraz całą piątką zmierzali w stronę domu pomarańczowowłosego chłopaka rozmawiając w między czasie na temat swoich mocy.
- Nura-chan opowiadałaś nam, że niektóre yokai są w stanie przybrać ludzką formę. Jak również mówiłaś, że teraz jesteś w swojej ludzkiej postaci – gdy białowłosa potwierdziła to skinieniem głowy, Orihime zapytała – Pokazałabyś nam swoją formę yokai?
- W sumie… Czemu nie – odpowiedziała szmaragdowooka dodając po chwili – ale dopiero, gdy będziemy u Ichigo, dobrze?
- Jasne. Nie ma sprawy – zgodziła się z nią pomarańczowowłosa uśmiechając się do niej promiennie.
Jak weszli do domu zastępczego shinigami zostali tradycyjnie przywitani kopniakiem jego ojca, który jak zawsze zakończył się niepowodzeniem i tym, że Isshin rozpłaszczył się na drzwiach wejściowych. Po przywitaniu się z Yuzu i Karin całą piątką udali się na górę, do pokoju młodego następcy tronu. Będąc w środku rozsiedli się na ziemi na specjalnych poduszkach i paczka Kurosakiego spojrzała na Ayakashi wyczekująco.
Chwilę później młodą Panią pandeminium oplotły smugi białego dymu. Gdy opadły, Ichigo, Ishida, Sado i Inoue wytrzeszczyli oczy z zachwytu. Nura zamiast szkolnego mundurka miała ubrane białe kimono i granatowy płaszcz, a na nogach miała białe skarpetki i słomiane sandały podobne do tych, które noszą shinigami. Nie tylko jej strój uległ zmianie. Jej oczy z szmaragdowego koloru zmieniły się na krwistą czerwień. Na jej białych włosach pokazały się różne czarne, finezyjne wzory. Do pasa kimona miała przypięty miecz. Ale nie byle jaki. Było to duchowe ostrze Nenekirimaru. Ostrze mogące ciąć jedynie yokai.
- Kirei – szepnęła zachwycona Inoue przyglądając się intensywnie młodej głowie klanu Nura.
- ,,Tak. Zgadzam się z Inoue w stu procentach. Ayakashi wygląda po prostu pięknie. Niczym anioł, ale czuć od niej coś złowieszczego, więc lepszym określeniem byłby upadły anioł’’ – pomyślał Ichigo przyglądając się młodej Pani Pandemonium lekko rozmarzonym wzrokiem.
Na Ishidzie nie tyle wygląd, co miecz panny Nury zrobił ogromnie wrażenie. Promieniowała od niego dziwna, ale silna energia duchowa. Z jednej strony ta energia duchowa była podobna do energii duchowej shinigami, a z drugiej strony do energii duchowej quincy. Uryuu nie miał bladego pojącie co ma myśleć o katanie Ayakashi.
Młoda Pani Pandemonium zauważając, że okularnik przygląda się Nenekirimaru niezrozumiałym wzrokiem zapytała go:
- Ishida… O co chodzi?
- Ten miecz… czym on jest? – quincy wskazał brodą na Nenekirimaru.
Nura zastanowiła się przez chwilę po czym odpowiedziała:
- To duchowe ostrze Nenekirimaru stworzone przez trzynastą głowę rodu Keikain, najpotężniejszego rodu Onmyoji w całej Japonii. Nenekirimaru został stworzony na podstawie zanpakuto shinigami i jest w stanie zranić tylko yokai. Ludziom nie zrobi najmniejszej krzywdy. Choć udało mi się opracować pewną technikę odzęki której jest możliwe zranienie tym mieczem człowieka.
- Kim są onmyoji? – zapytała Inoue.
- Są to ludzie używający duchowej energii do walki z yokai oraz potrafiący wezwać shikigami i wykonywać różne techniki nazywane onmyojutsu.
- Co to są shikigami? – Ichigo spojrzał na prawnuczkę Nurarihyona pytającym wzrokiem.
- Są to powoływane do życia istoty, które wyglądają jak różne zwierzęta i są całkowicie posłuszne woli swego twórcy czyli onmyoji.
Przez kilka minut dyskutowali na temat Nenekirimaru i zdolności jakie on posiada, po czym wzięli się za odrabianie lekcji. Gdy skończyli przez chwilę jeszcze rozmawiali na błahe tematy. Gdzieś około dwudziestej pierwszej rozeszli się do swoich domów.
Następnego dnia, gdy szli po szkole do domu Inoue zostali zaatakowani przez trójkę dziwnie wyglądających shinigami. Dwóch mężczyzn i kobietę. Uszy całej trójki wyglądały jak rybie płetwy, a ubrani byli w coś przypominające wojskowy mundur zamiast w tradycyjny strój shinigami. Jeden z mężczyzn był dość niskiego wzrostu. Mógł mieć nie więcej niż metr pięćdziesiąt. Jego krótkie włosy miały szaroniebieski kolor, a oczy były stalowoniebieskie. Zaś drugi mężczyzna był wysokim brunetem o czarnych oczach. Natomiast towarzysząca im kobieta była średniego wzrostu fioletowooką blondynką. Przy pasach całej trójki były przymocowane zanpakuto.
- Kim wy u diabła jesteście? – zapytał Ichigo patrząc na nowoprzybyłych twardym, a zarazem zimnym wzrokiem.
- Jestem Naga, szósty oficer przybocznej straży księcia Harukiego – odpowiedział niebieskowłosy z beznamiętnym wyrazem twarzy.
- A ja jestem Graphel, jedenasty oficer przybocznej straży księcia Harukiego – czarnooki uśmiechnął się drwiąco do piątki nastolatków.
- Tiriel, dwunasty oficer przybocznej straży księcia Harukiego – przedstawiła się blondynka, a jej głos był zimny niczym lód.
- Kim jest ten cały książę Haruki? – Ishida skierował to pytanie do trójki dziwnie wyglądających shinigami.
- Książe Haruki to syn Króla Dusz – odpowiedział pomarańczowowłosy, ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich.
- Skąd o tym wiesz, Kurosaki? – zapytał Uryuu poprawiając swoje okulary i, ignorując chwilowo trójkę dziwnych ludzi w mundurach, spojrzał na młodego następcę tronu pytającym wzrokiem.
- Nieważne – stwierdził Ichigo wyciągając z kieszeni szkolnego mundurka swoją odznakę zastępczego shinigami i już chciał jej użyć, ale quincy mu w tym przeszkodził mówiąc:
- Chotto matte! W tych okolicznościach będzie lepiej jeśli nikt nie znajdzie twojego ciała, bo pomyśli, że coś ci się stało i z tego powodu zadzwoni po karetkę.
Pomarańczowowłosy przyglądał się z uniesioną w pytającym geście brwią jak okularnik grzebie w swojej szkolnej torbie i wyciąga po chwili z niej niedużych rozmiarów pluszowego lwa, którego podał wnukowi Króla Dusz.
- Najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli teraz użyjesz Kona – powiedział Ishida po raz kolejny poprawiając swoje okulary.
Kurosaki w odpowiedzi wzruszył tylko ramionami i, mimo wyraźnych protestów pluszowego lwa wyciągną z niego zieloną kulkę, która była zmodyfikowaną duszą. Oddawszy teraz nieruszającego się pluszaka granatowowłosemu połknął tą kulkę. Chwilę później było dwóch pomarańczowowłosych. Jeden w szkolnym mundurku, a drugi w stroju shinigami z wielkim mieczem na plecach.
- Kon weź nasze torby i schowaj się gdzieś razem z Ayakashi – rozkazał młody następca tronu tonem nieznoszącym sprzeciwu.
- Ja nie mam najmniejszego zamiaru chować się gdzieś jak jakiś cholerny tchórz. Zostaję tutaj z wami i będą walczyć czy ci się to podoba czy nie – oznajmiła panna Nura patrząc zdeterminowanym wzrokiem na zastępczego shinigami.
- Ale… - Ichigo chciał się sprzeciwić, ale białowłosa mu przerwała.
- Nie martw się. Dam sobie radę. Naprawdę.
Prawnuczka Nurarihyona uśmiechnęła się do Kurosakiego uspakajająco na co on również się do niej uśmiechnął, a jego zazwyczaj twarde spojrzenie zmiękło momentalnie, gdy spojrzał dziewczynie prosto w jej szmaragdowozielone oczy. Po chwili chłopak kiwnął głową na znak, że ją rozumie i zgadza się na jej udział w walce na co dziewczyna zamknęła na sekundę oczy. Chwilę później otoczyły ją smugi białego dymu. Gdy opadły oczom wszystkich ukazała się Ayakashi w swojej prawdziwej postaci. Jej krwiście czerwone oczy błyszczały złowrogo jakby obiecując długą i bolesną śmierć. Wrażenie, że nie stoi przed nimi człowiek dopełniał demoniczny uśmiech na twarzy dziewczyny.
Białowłosa nie czekając na żadne pozwolenie obnażyła ostrze Nenekirimaru i ruszyła z ogromną prędkością na czarnookiego członka przybocznej straży księcia Harukiego. Jej szybkość zaskoczyła Graphela, który z nie małym trudem obronił się przed jej atakiem. Przez chwilę wymieniali między sobą ciosy, ale widząc, że czarnowłosy dorównuje jej szybkością, Ayakashi postanowiła zmienić taktykę. Skupiła się na swoim ,,strachu’’ i powiedziała w myślach:
- ,,Kyoka Suigetsu’’
Postać dziewczyny zafalowała lekko, ale nic po za tym się nie stało. Chwilę później Graphel po raz kolejny ją zaatakował wykonując cięcie z boku, które przecięło czerwonooką na pół. Ale wbrew oczekiwaniom mężczyzny krew w ogóle nie trysnęła brudząc wszystko wokół, wię spojrzał na swoją przeciwniczkę i przeżył nie mały szok, ponieważ dziewczyna owszem była przecięta na pół, ale jej postać falowała i była lekko rozmyta na krawędziach.
- Co… co się dzieje?! Przecież… powinienem był ją przeciąć… Więc co to właściwie jest?! – zapytał jedenasty oficer zdezorientowany odskakując od czerwonookiej na znaczną odległość.
- Kyoka Suigetsu. Zakłóca u wroga postrzeganie tego kto używa go poprzez tworzenie iluzji podobnej do użytkownika – odpowiedziała młoda Pani Pandemonium pojawiając się nagle przed Graphelem i raniąc go dotkliwie w klatkę piersiową.
Czarnooki łapiąc się rękoma za obficie krwawiącą ranę osunął się na kolana. Gdy splunął dwa razy na ziemię krwią wycharczał do prawnuczki Nurarihyona z nienawiścią w oczach:
- Jeszcze się spotkamy, a w tedy gorzko pożałujesz tego, smarkulo.
Jedenasty oficer przybocznej straży księcia Harukiego splunął jeszcze raz krwią, po czym za jego plecami pokazała się czarna dziura przypominająca trochę gargantę, ale nie będąca nią. Po chwili mężczyzna został przez nią pochłonięty, a gdy tylko to się stało ona zniknęła.
Białowłosa w pewnej chwili usłyszała głośny wrzask przerażonej Inoue:
- Ayakashi-chan! Uważaj! Za tobą!
Młoda yokai odwróciła się za siebie, ale było już za późno. Wielka kula niebieskiego ognia pędziła prosto na nią z ogromną prędkością spopielając wszystko co spotkała na swojej drodze. Prawnuczka Nurarikyona wiedziała, że nic ją już nie uratuje i że zginie tutaj, więc zrobiła jedyną w tej sytuacji możliwą rzecz. Zamknęła oczy i czekała na szybko zbliżającą się do niej śmierć.

11 komentarzy:

  1. Zarąbiste:D już nie moge się doczekać nexta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aizen został pokonany. Soul Society i Karakura powoli powracają do dawnego funkcjonowania. Część Arrancarów przeżyła i osiadła bezpiecznie w Las Noches, część poczuła powołanie i wstąpiła w szeregi Shinigami zamieszkując w Seireitei, oczywiście nadal pod czujnym okiem Kapitana Głównodowodzącego. Sielanka trwa, ale na jak długo? Przekonaj się sam! Dołącz do nas i twórz historię razem z nami!

    www.shinigami--world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. nono to jest świetne!
    Chce więcej!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale fajnie !!!!!
    Jestem tutaj pierwszy raz, a już się zakochałam .
    Chcę wiedzieć co dalej T^T
    Mam nadzieję, że kolejne rozdziały będą tak samo Zaje..... fajne
    jak ten.
    muszę znaleść chwilę czasu i przeczytać pozostałe rozdziały, bo na serio podoba mi się.
    Zapraszam do siebie :tylko-za-nim-kurosaki-kun.blogspot.com
    dopiero zaczynam :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze dasz dalszy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze dasz dalszy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    niedawno tutaj trafiłam, opowiadanie jest fantastyczne, mam nadzieję, że będzie kontynuowane...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow opowiadanie doskonałe czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  9. czekamyyyyyyyyY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam,
    autorko mam pytanie będziesz kontynuować to opowiadanie? Ja postanowiłam, ze ponownie zacznę czytać je...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń