sobota, 11 sierpnia 2012

Bleach: Dwa Światy, Jedno Serce - Rozdział 1

Miłość jest na tyle potężną siłą, że może pokonać nawet śmierć, ale czy będzie wystarczająco potężna, żeby móć pokonać przepaść jaka istnieje między Yokai i Shinigami?
***
Jak wszyscy wiedzą, każda historia ma gdzieś swój początek. Ta, którą chcę wam opowiedzieć zaczęła się pewnego październikowego poranka, gdy spóźniona białowłosa dziewczyna wbiegła na teren Liceum Karakura. Niestety nie zauważyła idącego kilka metrów przed nią pomarańczowowłosego chłopaka i po chwili do niego dobiła. Upadłaby na ziemię, gdyby nie silne ramię, które oplotło ją w pasie, przez co mimowolnie się zarumieniła.
- Nic ci nie jest? - zapytał chłopak z troską w głosie, dalej obejmując ją w pasie.
- I-iie, nic mi nie jest. Arigato i gomenasai za to, że do ciebie dobiłam - powiedziała białowłosa uśmiechając się delikatnie do pomarańczowowłosego.
- Jesteś pewna, że wszystko w pożądku? - dopytał. a gdy dziewczyna kiwnęła głową dodał również się do niej uśmiechając - To się cieszę.
- Eto... Mógłbyś mnie puścić? - zapytała białowłosa po chwili milczenia.
Chłopak dopiero teraz zorientawał się, że nadal trzyma swoją rękę owiniętą wokół jej tali, z powodu czego jego policzki lekko poróżowiały.
- Hai, oczywiście - odpowiedział zaraz zażenowany pomarańczowowłosy puszczając dziewczynę. - Gomenasai.
- Nic się nie stało - stwierdziła białowłosa z szerokim uśmiechem lekko mróżąc swoje szmaragdowo-zielone oczy i dodając po chwili z wyciągniętą prawą ręką w stronę chłpaka - Jestem Nura Ayakashi, a ty?
- Kurosaki Ichigo - odparł pomarańczowowłosy z uśmikechem ściskając jej dłoń. - Jesteś nowa? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem.
- Jestem z wymiany z Liceum Ukiyoe - odpowiedziała dziewczyna spoglądając na srebrny zegarek, który miała na ręce. - Shimatta, jak późno, a muszę znaleść jeszcze gabinet dyrektora.
- Jak chcesz mogę cię tak zaprowadzić - zaproponował Ichigo.
- Mógłbyś? - zapytała Ayakashi z nadzieją.
- Jasne - odparł pomarańczowowłosy uśmiechając się do niej szeroko.
- Arigato, Ichigo.
- Nie ma za co.
Dwie minuty później byli pod gabinetem dyrektora. Po pożegnaniu Kurosaki poszedł pod swoją klasę, a panna Nura zapukała do drzwi, Po chwili usłyszała głos wydobywający się z gabinetu karzący jej wejść do środka, więc posłusznie weszła.
- Konichiwa panie dyrektorze - grzecznie się przedstawiła podchodząc do biurka za którym siedział dyrektor Liceum Karakura.
- Konichiwa, konichiwa. Ty pewnie jesteś Nura Ayakashi, uczennica z wymiany. Usiądź panno Nura - powiedział dyrektor pokazując na jeden z dwóch foteli stojących przed jego biurkiem. Gdy dziewczyna usiadła kontynuował - Zaraz powinna przyjść pani Himekawa, wychowawczyni 3b i przedstawi cię twojej nowej klasie, a do tego czasu zajmiemy się formalnościami.
- Dobrze, panie dyrektorze.
***
Gdy Ayakashi zajmowała się formalnościami, Ichigo właśnie wszedł do swojej klasy.
- Ohayo minna - przywitał się ze wszystkimi z uśmiechem siadając na swoje miejsce.
- Co ty dziś jesteś taki uśmiechmięty Kurosaki? - zapytał Ishida podchodząc do niego.
- Nie wiem o czym ty mówisz Ishida - odpowiedział pomarańczowowłosy dalej się uśmiechając.
- To czemu Ichigo się teraz uśmiech wogóle nie jest ważne - stwierdził Asano stając koło poprawiającego swoje okulary Ishidy. - Ważniejsze jest to, że do naszej szkoły będzie chodzić dziewczyna z wymiany z Liceum Ukiyoe. Nara Ayakeshi, czy jakoś tak.
- Jak już to ona nazywa się Nura Ayakashi, a nie Nara Ayakeshi - poprawił go Kurosaki.
- O właśnie. Masz rację Ichigo... Demo chotto matte... z kąd ty to wiesz? - Keigo spojrzał na niego podejrzliwie.
- Dobiła do mnie przez przypadek przy szkolnej bramie, a potem pomogłem jej znaleść gabinet dyrektora. To wszystko - stwierdził Ichigo wzruszając na koniec ramionami, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- ,,Kurosaki-kun jest taki przystojny. Szczególnie, gdy się uśmiecha'' - pomyślała Inoue przyglądając się pomarańczowowłosemu lekko rozmarzonym wzrokiem.
- Spotkałeś tę dziewczynę z wymiany i nic nie mówisz? Jak ona wygląda? Jest ładna? Ma czym oddychać? - zadawał pytanie za pytaniem podekscytowany Keigo.
- Wygląda całkiem normalnie. Nie jest zbyt wysoka, ale nie jest kurduplem. Ma śnieżnobiałe włosy i szmaragdowo-zielone oczy - odpowiedział Ichigo, a Ishida spojrzał na niego lekko zdziwionym wzrokiem, ale zanim zdążył go o cokolwiek zapytać po raz kolejny odezwał się Keigo:
- A cycki ma duże?
- Urusai - warknęła stojąca obok Orihime Tatsuki i zdzieliła Asano po głowie.
- Ała. Za co to było? - zapytał Keigo patrząc na Arisawę z niemym wyrzutem.
- Za zadawanie zboczonych pytań - odparła granatowowłosa, a chwilę później rozległ się dźwięk dzwonka oznajmiającego, że właśnie zaczęła się pierwsza tego dnia lekcja, więc wszyscy grzecznie usiedli w swoich ławkach.
Dwie minuty później do klasy weszła ich wychowawczyni, pani Himekawa Akemi. Była to trzydziesto letnia, wysoka, szczupła szatynka o szarych oczach. Na jej twarzy zawsze gościł radosny uśmiech. Choć zdarzały się chwile, gdy jej twarz była wykrzywiona w gniewie. W tedy najlepszym wyjściem było uciekać gdzie pieprz rośnie. Dziś miała ona na sobie ciemne, jeansowe spodnie, czarne buty na płaskim obcasie i niebieską bluzkę z długim rękawem. Po przywitaniu się z klasą, pani Himekawa powiodła szybko wzrokiem po klanie i stwierdzając, że wszyscy są, powiedziała:
- Jak zdążyliście się już dowiedzieć mamy w szkole uczennicę z wymiany. Dyrektor stwierdził, że najlepszym wyjściem będzie umieścić ją w waszej klasie. Nazywa się ona Nura Ayakashi i mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło. Nura możesz już wejść.
Drzwi sali otwarzyły się i do środka weszła niewysoka, szczupła dziewczyna. Swioje długie, śnieżnobiałe włosy miała spięte w koński ogon, a w jej szmaragdowo-zielonych oczach czaiły się psotne iskierki. Tak jak wszyscy uczniowie tego liceum miała na sobie szkolny mundurek, który uwydatniał jej dość duże piersi. Uśmiechająć się radośnie stanęła obok biurka nauczycielki.
- Przedstaw się i powiedz coś o sobie, dobrze? - poprosiła pani Himekawa.
Białowłosa kiwnęła głową na tak i zwróciła się do klasy:
- Jak już pewnie wiecie nazywam się Nura Ayakashi i jestem z wymiany. Wcześniej chodziłam do Liceum Ukiyoe. Coś o mnie? Najbardziej lubie rysować i trenować. Nienawidzę tych co myślą, że wiedzą wszystko lepiej od innych. Nie mam żadnego konkretnego hobbi. To chyba wszystko.
- Dziękuję panno Nura. Hym... Myślę, że najlepiej będzie, gdy usiądziesz obok Kurosakiego. To ten z pomarańczowymi włosami - powiedziała nauczycielka po chwili zastanowienia.
- Wiem, który to Kurosaki, sensei - odparła Ayakashi.
- Z kąd? - zapytała zdziwiona pani Himekawa.
- Wpadłam na niego przez przypadek przy szkolnej bramie. Pomógł mi znaleść gabinet dyrektora - białowłosa wzruszyła ramionami.
- Aha. Dobrze. Usiądź na swoje miejsce - gdy Nura usiadła, sensei kontynuowała - Dziś omówimy ,,Hamleta'' autorstwa Williama Szakspira. Asano kiedy została napisana ta książka?
- Nie wiem, sensei.
- Mogłam się tego spodziewać - mruknęła do siebie pani Himekawa dodając po chwili głośno - No dobrze. To może Arisawa?
- ,,Hamlet'' został napisany na przełomie XVI i XVII wieku, sensei.
- Bardzo dobrze, Arisawa. A teraz zajmiemy się genezą utworu. Zacznę od tego, że treść dramatu wywodzi się z historii spisanej przez Saxo Gramatyka w około 1200 roku w jego ,,Gestach Danorum''. Według Saxo, król Danii Roryk dzieli władzę nad Justlanką pomiędzy dwóch braci: Orvendila i Fengiego. Dodatkowo Orvendil...*
W tym mamencie większość klasy przestała ją słuchąć. Wśród nich była również Ayakashi, która wyciągnęł sobie ze swojej torby dość gruby zeszyt w twardej okładce i otworzywszy go zaczęła w nim coś rysować. Ołówek w jej ręce poruszał się pewnie i gładko po kartce papieru. Była tak pochłonięta rysowaniem, że nie zauważyła przeglądającej jej się pary ciepłych, brązowych oczu należącej do Kurosakiego, który odkąd tylko weszła do klasy ukradkiem ją obserwował.
Ichigo przeniusł swój wzrok z twarzy Ayakashi na zeszyt w którym rysowała. Przyglądał się jak kreśli w nim różne linie. Jedne były geubsze, a drugie były cieńsze. Razem tworzyły one szkic przedstawiający pięknego, chińskiego smoka, który wyglądał jak żywy. Pomarańczowowłosy był naprawdę pod dużym wrażeniem jej talentu do rysowania.
Gdy Kurosaki był zajęty obserwowaniem Nury, rozległ się dźwięk dzwonka, który jakby wyrwał go z jakiegoś transu. W momencie, kiedy sensei opuściła sale wokół ławki Ayakashi zebrała się praktycznie cała klasa, która zaczęła ją wypytywać o różne rzeczy. Wszyscy próbowali przekrzyczeć się nawzajem, co niezmiernie irytowało białowłosą.
- ,,Tylko spokojnie. Nie denerwój się. To tylko zwylki uczniowie, a nie jakieś Yokai zagrażające tabie, bądź klanowi Nura. Przypomnij sobie co się stało ostatnim razem, gdy się zdenerwowałaś wśród ludzi. Prawie zamroziłaś swoich przyjaciół. Całe szczęście, że doszli oni do wniosku, że była to wina szkolnej, zepsutej klimatyzacji. Chociaż osobiście uważam, że ten ich wniosek jest co najmniej kretyński. No, ale cóż. Grunt, że nawet nie podejrzewają, że to byłam ja'' - pomyślała Ayakashi prubójąc się uspokoić, co chwilę później jej się udało po czym odezwała się do wszystkich - Matte! Nie wszyscy naraz, bo nie rozumiem z waszych wypowiedzi ani słowa.
Wszyscy jak jeden mąż nagle zamilkli i po wymienieniu znaczących spojrzeń pierwsza odezwała się Tatsuki:
- Jestem Arisawa Tatsuki, instruktor w dojo... Mówiłaś, że lubisz trenować, prawda? Co trenujesz?
- Szermierkę - odpowiedziała białowłosa. - Kocham walczyć mieczem. Zawsze, gdy go nie mam w ręce czuję się nie tyle pusta, co nie kompletna.
- ,,To zupełnie tak jak ja'' - pomyślał Ichigo dalej siedząc w swojej ławce.
Przez całą przerwę wszyscy wypytywali szmaragdowooką o wszystko co się dało, a ona odpowiadała tylko na te pytania na które uznawała za stosowne udzielić odpowiedzi. W trakcie trwania tego małego ,,przesłuchania'' Asano dostał ze dwa razy po głowie od Tatsuki za zadawanie zboczonych pytań.
Po dzwonku na lekcję wszyscy jak jeden mąż usiedli na swoich miejscach i czekali na nauczyciela. Gdy sensei przyszedł zaczęła się nudna lekcja geografii. Uczniowie w czasie, gdy nauczyciel prowadził wykład zajmowali się wszystkim tylko nie geografią.
Właśnie w ten sposób zaczęła się historia pełna walki, zdrady, poświęcenia oraz prawdziwej i wielkiej miłości, która pokonała przepaść jaka istnieje między Yokai, a Shinigami.
-----------------
* fragment genezy ,,Hamleta'' z wikipedii


2 komentarze:

  1. Super post :D Szkoda że wcześniej nie natrafiłam na twego bloga a znalazłam go przez przypadek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz :) Musze się przyznać ,że piersze co pomyślałam gdy się przedstawiła to Nurarihion no Mago :) Późniejsze nawiązanie do klanu Nura mnie tylko utwierdziło w tym :P Tak w ogóle to czy słowo Ayakashi nie oznacza przypatkiem demona ?

    OdpowiedzUsuń